Witam

wpływ na to, w którym kierunku pójdziemy, bo ma na ten cel konkretne środki - to jednak nie powinno powodować sytuacji, w której podnoszony, czasem przez pojedyncze tylko osoby, problem - tak ważny przecież, jakim jest brak dostatecznej ilości i jakości(!) sterowników, należy spychać na margines, bo nic nie można zrobić, bo producenci nie wspierają linuksa lub zasłaniać go sukcesami (niewątpliwymi, czego nigdy nie negowałem, choć krytykuję za przerost formy nad treścią) projektów takich jak KDE4,
jak w przypadku M$ dokonywać wyboru pomiędzy tyfusem a białaczką (XP czy Vista). Galahad 26 grudnia 2008 o godz. Nie dajmy się nabrać na takie bzdetne pozbawione u samej podstawy sensu wypowiedzi jak twórcy tego artykułu. Na siłę jest promowana fikcyjna rzeczywistość żę Linux to jedna strona jakeijś wojny a Microsoft to druga. Pomija się przy tym celowo oczywiste fakty że istnieje różnica pomiędzy dystrybucjami komercyjnymi linuxa : > a dystrybucjami wolnościowymi linuxa. Które z
i firewalla (swoją drogą instalacja tego bez ryzyka zarażenia jest tematem na osobny artykuł). Po trzech miesiącach zupełnym przypadkiem odkryłem plik, który zawierał wszystko co wpisałem z klawiatury w ciągu ostatnich 7 dni. Od haseł do poczty przez hasła bankowe do pogaduszek na gadu. Miałem jakiegoś keyloggera, który co tydzień (albo co kilkaset kB) wysyłał ów plik na jakiś rumuński serwer. Gdyby nie przypadek (szukałem czegoś wewnątrz wszystkich plików), to bym nawet o tym nie wiedział.
mi i moim znajomym wiele innych rzeczy, a tickety na to leżą całymi miesiącami i nikt nawet im statusu nie zmieni. I jeszcze raz: komputer mam mieć do pracy, nie do wiecznego grzebania w nim i uważam za całkiem żałosne tłumaczenie fanatyków, gdzie jedyną odpowiedzią na całe tony argumentów że linuks jest be, jest to, że “u mnie działa”. Nemeczek 26 grudnia 2008 o godz. Prawie wszystkie postulaty są niestety prawdziwe. Dla mnie też kde4 to porażka ale gnome3 nie będzie złe
przeciwko temu, pod warunkiem, że system obsłużyłby poprawnie jego internetową kamerę, umożliwiając niczym nie skrępowane wideorozmowy, gdyby po podpięciu do usb dowolnego skanera wykrył go i poprawnie skonfigurował, gdyby nowo zakupiona karta wifi lub laptop z wbudowaną takową system samoistnie skonfigurował i uruchomił, bez konieczności babrania się w konsoli, czy gdyby dowolny ściągnięty z internetu pakiet można było zainstalować w każdej dystrybucji bez względu na wersje dostarczanego w niej
Beryl, Compiz Fusion, wmawiając tym samym nieświadomym, że linuks dojrzewa i budząc słabo podparte nadzieje, że kiedyś zastąpi w konfiguracjach desktopowych windows microsoftu. kończąc - oby się nie okazało tak, że kiedy w końcu linuks zawładnie desktopami, ich udział w rynku komputerów - w opozycji np. krzy2 26 grudnia 2008 o godz. Ale potencjał był, jest i będzie marnowany na bezużyteczne[1] wodotryski w stylu Compiza, z bardzo prostego powodu: duża część deweloperów open source pracuje
w komentarzach pod jego artykułem - mianowicie wirusów. Chwali się, że przez tyle lat pracy z Windows (na początku w miejscu pracy) nie miał ani jednej infekcji. Nie miał ani jednej infekcji, *o której wiedział*. Moja przesiadka na Linuksa odbyła się głównie dzięki wirusom. Po pierwszej instalacji WinXP na domowym komputerze złapałem BlasterWorm tuż po uruchomieniu systemu - tylko dlatego, że wpiąłem kabelek blokowego LANu. Format, reinstalacja (tym razem bez sieci), instalacja antywirusa
monopoliście i zamiast iść mądrą drogą, od lat gonią za windowsem. ja osobiście jestem przeciwny marnowaniu sił i czasu przez inteligentnych ludzi na kde4/compiz i inne wodotryski, podczas gdy obsługa podstawowego dziś sprzętu jakim są wspomniane kamery internetowe, skanery, także popularne dziś urządzenia wielofunkcyjne, niektóre karty graficzne, niektóre popularne chipsety (jak nforce4 przez który dziś cierpię) i inne w linuksie leży i kwiczy. uważam - nie, twierdzę, że zbyt wielu ludzi związanych
w branży producenckiej, a społeczność nie może wiecznie protestować przeciwko zamkniętemu oprogramowaniu, zachowując się czasami jak niektórzy politycy polskiej prawicy wrzeszczący że jakiekolwiek układanie się z czerwonymi czy niemiaszkami to zdrada interesu Polski, tylko tak jakoś, tfu, solidarnie, zadbać o to, aby linuks nie był wciąż w tyle monopolisty. wiem, że wielu z nas chciałoby zmian, które linuksa popchną do przodu; wiem też, że tylko gartska ludzi (nie oszukujmy się) ma dziś istotny